.


leroy merlin

festiwal

kabaret

Opublikowano: 2020-06-30

Czesław zwiedza – cz. 1



Podróże w czasie, póki co, nie są możliwe, lecz od czego wyobraźnia? Przenieśmy się na początek XX wieku i zwiedźmy Kopalnię Soli „Wieliczka” w towarzystwie Czesława Jankowskiego – krajoznawcy, poety, publicysty. Wyprawę zaczynamy na dworcu kolejowym w Krakowie.


Wokół rozedrgany rozgadany tłum podróżnych. Kraków jawi się kosmopolitycznie, gdy tak tonie w wielojęzycznym gwarze: francuski, angielski, niemiecki, czeski, rosyjski, jidysz i oczywiście polski. Czesław Jankowski o kopalni wyczytał w ogłoszeniach i na afiszach, wie zatem, że zwiedzanie sławnej saliny organizowane jest we wtorki, czwartki i soboty, zawsze po południu.

Kierunek: Wieliczka

Przedział II klasy dzielimy z dwiema Niemeczkami, jeśli wierzyć Czesławowi pięknymi jak zorza, a gruchającymi jak turkawki. Jest też Karol, szlachcic słusznej postury, obok niego zasiada równie rozłożysta małżonka Józia. Barwne towarzystwo uzupełnia kilku młodzieńców, zapewne Czechów. Wygląda, że wszyscy zmierzają do Wieliczki. Świst lokomotywy i ruszamy! Wisła, Podgórze, Płaszów, Bieżanów. Za oknami pociągu majaczą senne wzgórza porośnięte chmielem. Galicji poszczęściło się o tyle, że wielonarodowa monarchia Habsburgów nie tępiła polskości z taką zawziętością jak carat czy pruski król.

Jankowski stwierdza z niemałym wzruszeniem: Jechałem z dalekiej ziemi! Wprawdzie polskiej, lecz pochwyconej w szpony żelazne władztwa rosyjskiego; jechałem do ziemi polskiej, aby usłyszeć pieśń polską i ogrzać serce wolnem polskim słowem.

Autonomia nie przełożyła się jednak na zamożność Galicji. Mówi się szyderczo: Golicja i Głodomeria, ale Wiedniowi to nie przeszkadza, podobnie jak rozpaczliwa emigracja mieszkańców, którzy lepszego losu szukają nawet w… Brazylii! Wieliczka na początku stulecia wygląda więc bardzo skromnie, ubogo i smętnie. Ze stacji kolejowej do centrum miasteczka jest około kilometra per pedes. Można wynająć fiakra, ale Czesław nie pała entuzjazmem do przejażdżki.

Tymczasem spacer latem około drugiej po południu to nie lada wyczyn! Z nieba leje się niemiłosierny żar, droga pozostawia wiele do życzenia. Na dodatek epoka szortów i koszulek z krótkimi rękawami ma dopiero nadejść. Turyści maszerują, wzbijając przy tym tumany kurzu. Kaszlą zajadle, dławią się i pewnie niejeden żałuje, że nie skorzystał z wozu. Nic dziwnego, że Jankowski żali się: […] pot spływał mi kroplami z czoła, gdy wreszcie stanąłem po 20-minutowej drodze u wrót zarządu salin, powitany przez jakiegoś starego jegomościa, który mnie do poczekalni wprowadził.

Początek przygody

Około godziny 3 po południu wszedł na salę delegowany urzędnik, by publiczność zaopatrzyć w bilety zjazdu i odebrać należne pieniądze. Po krótkim obrachunku naznaczono należytość w kwocie 3 k. 80 h. wraz ze zjazdem maszyną parową, wydano nam bilety i objaśniono, że kwotą tą jest wszystko pokryte, że koszulki i czapki kopalniane otrzymamy bezpłatnie i zastrzeżono, że w kopalni palić nie wolno, a oraz że nikomu ze służby nie należy dawać napiwków.

Ten sam starszy mężczyzna prowadzi wycieczkę w kierunku szybu. Czesław rychło nawiązuje przyjazne porozumienie z niejakim panem Miętuskim – lat około 50, z czarną, długą brodą, który aż z Kaukazu przybył, by, jak mi mówił, raz w życiu ową osławioną Wieliczkę zobaczyć i zanieść w sercu na daleką, obcą ziemię echo polskiej pieśni.

Bramą do podziemi jest szyb Arcyksięcia Rudolfa (niegdyś i dziś Daniłowicza). Wchodzimy do budynku nadszybia opłaciwszy się u wrót szybowych jakiemuś łysemu cerberowi.

Kolejny punkt to wpis do księgi pamiątkowej oraz okazja do obejrzenia jedwabnych koszulek, pamiątek po sławnym gościach saliny, którzy osłonili się nimi przed solanką. Niestety ochronne stroje wyjęte właśnie przez dozorcę z szafy nie wyglądają nawet w połowie tak zachęcająco. Za duże, za małe, znoszone. Panie robią, co mogą, żeby jakoś w nich wyglądać.

- Proszę państwa siadać – zabrzmiało wśród szybu – do góry pięć osób, na dół pięć osób! Winda mieści 10 osób, jest piętrowa. Szyb Rudolfa dysponuje maszyną parową od roku 1874. „Odziedziczył” ją wtedy po Regisie. Czesław zjeżdża w głąb kopalni dzięki nowszemu urządzeniu, które zamontowano w roku 1896 – nie może wiedzieć, ale będzie to najdłużej pracująca w Wieliczce parowa maszyna wyciągowa (do roku 1961).Emocje sięgają zenitu: Przyszła i nas kolej. Wsiedliśmy. Okrzyk „szczęść Boże” odezwał się u szybu i runęliśmy w przepaść bezdenną. Czy z niej powrócimy?…

Wszystkie cytaty pochodzą z: „W podziemiach wielickich”, Kraków 1903
Ilustracje: zasoby Biblioteki Cyfrowej Polona, W. Gargul

Czesław zwiedza – cz. 1 - zobacz zdjęcia



   







7R Solna Wieliczka vs ENEA Energetyk Poznań  
Data: 29 lutego 2020
Lokalizacja: Wieliczka

Ostatni domowy mecz fazy zasadniczej już w najbliższą sobotę, czyli w wyjątkowy, dzień – 29 lutego.
7R Solna Wieliczka vs ENEA Energetyk Poznań
Filmowe Walentynki  
Data: 14 lutego 2020
Lokalizacja: Wieliczka

Czekoladki, maskotki, serduszka – to wszystko już było na ubiegłoroczne Walentynki, na poprzednie też… Czas świętować w filmowym stylu. 14 lutego Kopalnia Soli „Wieliczka” zaprasza na niezapomnianą „Podziemną galę muzyki filmowej”.
Filmowe Walentynki