.
wse

wse


Opublikowano: 2018-08-01

Żadna Fabryka tego nie wyprodukuje



Przeszklona hala w Parku św. Kingi naprzeciw siedziby Powiatowej Straży Pożarnej, w głębi druga mniejsza. Od stawu oddziela je alejka spacerowa - kto alejką szedł choć raz, z pewnością próbował zaglądnąć do środka przez ogromne okna. W środku maszyny i ludzie skupieni na swojej pracy, z precyzją wykonujący m.in. obróbkę skrawaniem. Z ich rąk wychodzą unikaty – rzeczy, które dzisiaj niewiele firm potrafi zrobić.


Główna hala Zakładu Mechanicznego choć pamięta przełom lat 70/80-tych to nadal wydaje się być obiektem idealnie wkomponowanym w przestrzeń zabytkowego parku. Po terenie zakładu oprowadzają nas Marek Burda Prezes spółki Kopalnia Soli „Wieliczka” Zakład Mechaniczny i Tadeusz Kurowski wieloletni Kierownik Produkcji.

„Człowiek historia”

Początek mojej pracy w kopalni to rok 1982. To był czas, gdzie w strukturach kopalni funkcjonowały dwa warsztaty mechaniczne. Jeden zajmował się wdrożeniami, udoskonalaniem urządzeń na rzecz produkcji soli, by była jeszcze wydajniejsza, drugi – pracami remontowymi. Potem te warsztaty połączono – rozpoczyna swą opowieść pan Tadeusz. Działalność zakładu była w tamtych czasach podporządkowana maksymalizacji produkcji i sprzedaży soli. Zajmował się on urządzeniami dla świetnie prosperującej w tamtych czasach warzelni próżniowej: produkcją nowych wirówek, remontami tych używanych, podgrzewaczami do solanek – tym, co prowadziło warzelnię do zwiększania wydajności. W roku 1996 kopalnię poddano restrukturyzacji. Na mocy aktu komercjalizacji w strukturach grupy kapitałowej wyłoniono spółkę matkę Kopalnia Soli „Wieliczka” S.A. i dwie spółki córki: jedna to Kopalnia Soli „Wieliczka” Trasa Turystyczna, druga Kopalnia Soli „Wieliczka” Zakład Mechaniczny. – Jak wtedy tworzyliśmy ten zakład nie było nic, nawet kalkulatora dostępnego, już nie wspomnę o komputerze. Mówię wtedy do dyrektora Zarębskiego: szefie, ale na czym my tu będziemy pracować? Nie ma kalkulatora, nie ma komputera… A dyrektor mówi wtedy: – To bierz mój komputer! – Żartuje sobie dyrektor? – zapytałem. – Nie żartuję, bierz ten komputer! – odpowiedział. Zadzwoniłem od niego na halę, przyjechał od razu wózek i w ten sposób pozyskaliśmy pierwszy komputer, bezpośrednio od dyrektora – wspomina pan Tadeusz.

Różnorodność działań

Takie były początki Zakładu Mechanicznego z własną osobowością prawną. Przez 20 lat funkcjonował on głównie w oparciu o zamówienia ze spółki matki, od tego roku wdrażane są w nim zasady „in house”. – Obecnie nasza działalność jest bardzo różnorodna: począwszy od nadzoru i napraw instalacji przemysłowych, CO, poprzez przesył wód zasolonych i prac na węźle podsadzkowym przy szybie Kościuszko, po obróbkę skrawaniem, spawanie, prace montażowe, prace dołowe i spedycję soli – wymienia Prezes Marek Burda. – Tu jest pewna specyfika pracy, wiele zadań do wykonania. Tu są fachowcy, którzy potrafią obsługiwać wszystkie urządzenia na hali. Nie są specjalistami w jednej dziedzinie, ale w kilku, są w stanie sobie poradzić z wieloma skomplikowanymi pracami – przekonuje Prezes Burda.

Pracownicy mają też całodobowe dyżury na powierzchni. Są dumni z tego, że funkcjonują jak pogotowie dla kopalni: w razie awarii np. rurociągu transportującego solankę mogą natychmiast przeciwdziałać problemom. Gdy ma to miejsce pod ziemią, załoga jest w stanie sprawnie przeprowadzić remont rurociągu i jego wymianę: – Działalność zakładu jest poszerzana, w tej chwili wspieramy też prace podsadzkowe w wyrobiskach. Nasza podziemna brygada liczy 14 osób i buduje rurociągi. Sumarycznie pracowników w zakładzie mamy 48, i cały czas poszerzamy działalność. Będziemy wymieniać też park maszynowy, ale stopniowo, przygotowując się do przeniesienia zakładu do Centrum Logistycznego w rejonie szybu Kościuszko – mówi Prezes Burda. – Nasi pracownicy nie dostają gotowych rozwiązań – muszą je stworzyć, w tym tkwi ich siła i wyjątkowość – dodaje.

Duża hala to przestronny zakład obróbki skrawaniem, druga mniejsza – montażownia i ślusarnia, jest też magazyn. W hali montażowej ogromna suwnica i… tradycyjna kuźnia. Po jednej stronie wnętrza klatka windy z szybu Kinga, po drugiej ta „z Daniłowicza” – będą tutaj na miejscu odnawiane. W kuźni powstają narzędzia do prac górniczych używanych przy przebudowach wyrobisk. W dużej hali „toczy się” różnorodne elementy, regeneruje maszyny, „robi” rury obsadowe. Sokoli wzrok i cierpliwość wskazana. Niektóre urządzenia to unikaty, większość awarii swoich maszyn mechanicy zakładowi usuwają sami. Każdy z nich jest z zawodu (i co podkreślają zgodnie: z powołania) mechanikiem, więc przy awarii własnych urządzeń są w stanie sami wykonać naprawę, w elektrycznych usterkach wspiera ich kopalnia. To praca odpowiedzialna, oprócz wiedzy wymagana jest biegła znajomość rysunku. Każdy błąd przynosi konsekwencje, często nieodwracalne. – Zabezpieczenie mechaniczne kopalni to duża różnorodność zadań, Nie ma elementów powtarzalnych: wiele trzeba wykonać według własnego pomysłu. Zbiera się grupa pracowników, robi burzę mózgów i projektuje jak dany element wykonać – przekonuje Kierownik Produkcji.

Obaj panowie pokazują nam nad czym Zakład obecnie intensywnie pracuje. To konstrukcja mostu zwodzonego, a dokładniej rzecz ujmując mechanizm, który go podnosi. Pochodzi on z twierdzy Srebrna Góra, perły Gór Sowich. Jego rekonstrukcja musi być precyzyjnie przeprowadzona. Pracownicy dostali tylko zarys koncepcyjny, cały mechanizm musieli wymyślić sami – tu liczy się precyzja do setnych części milimetra. Remontowana jest też pompa z pompowni Banowice koło Myślenic. – Fabryki nie są w stanie takim wyzwaniom podołać, bo są nastawione na masowość produkcji, a u nas jest indywidualizm – instruują nasi rozmówcy.

Ludzie Zakładu

Zakład Mechaniczny to mała firma i może dlatego panuje tu rodzinna atmosfera, a ludzie są mocno zintegrowani. Najmłodszy pracownik nie ma 30-tki, najstarszy jest po 60-tce. – Moja rodzina w kopalni to już 4 pokolenia. ale tylko ja w Zakładzie Mechanicznym, od 36 lat. Zdarza się, że pracownik przyprowadza syna i on u nas zostaje. Mamy tak też obecnie, że pracuje ojciec i syn, a także teść z zięciem. Robimy rzeczy, których w wielu przypadkach nie może wykonać żadna fabryka. Nieseryjne, niepowtarzalne – reasumuje pan Tadeusz.


Żadna Fabryka tego nie wyprodukuje - zobacz zdjęcia

leader wieliczka