|
|
|
W zeszłe wakacje uległem wypadkowi drogowemu i stanąłem przed perspektywą wieloletniej rehabilitacji. Pracodawca umożliwił mi tzw. telepracę, – czyli wykonywanie pracy z domu. Niezbędne mi były średniej klasy komputer, telefon oraz stabilne i szybkie łącze internetowe. Komputer oraz telefony posiadam – potrzebowałem szybkiego Internetu. Pełen entuzjazmu, że pozostanę czynny zawodowo, zabrałem się za organizowanie domowego biura. Nawet nie przypuszczałem, że w 2010 roku, w Unii Europejskiej, w mieście położonym 15 kilometrów od Centrum Innowacji UJ oraz kolebki polskiej informatyki – Akademii Górniczo-Hutnicznej dostęp do szybkiego Internetu może stanowić jakikolwiek problem.
|
Myliłem się, a tych którzy chcieliby wiedzieć jak bardzo, zachęcam do czytania dalej.
22 Lata w Abonamencie
Będąc wieloletnim abonentem Telekomunikacji Polskiej S.A., udałem się do wielickiego biura po zakup osławionej Neostrady. Wszelkie formalności zajęły nie dłużej niż godzinę i wyszedłem z umową na szybkie łącze dwóch megabitów wraz z telewizja satelitarną.
W 3 dni od podpisania umowy, modem wciąż „nie mógł się zsynchronizować”, wskutek czego nie miałem połączenia z Internetem. Od konsultanta telefonicznej pomocy technicznej, dowiedziałem się, że „z przyczyn technicznych umowa została anulowana”. Poszedłem oddać sprzęt oraz…złożyć reklamację o nierównym traktowaniu klientów. W uzasadnieniu dałem za przykład dwoje sąsiadów, którzy posiadają łącze 2Mb a u mnie maksymalna przepustowość to 512Kb. Abonament ten sam, możliwości już nie. W pisemnej odpowiedzi na moje zażalenie, „tepsa” poinformowała mnie, że dokłada wszelkich starań do poprawy serwisu i sukcesywnie modernizuje swoje łącza. Po prostu moje kable i centrala, do której jestem wpięty są za stare na szerokopasmowy Internet. 512 Kb to za mało na zdalny dostęp do korporacyjnych serwisów rozlokowanych po całym świecie
Zbuntowani Zahipnotyzowani
TP SA to nie jedyny operator na rynku wielickim. Hipnotyczna promocja Netii zachęciła mnie do kontaktu z telefonicznym biurem obsługi klienta. Podczas rozmowy dowiedziałem się, że Netia świadczy usługi na dzierżawionych łączach TP SA., zatem przy moich starych kablach, hipnotyczna sześcio-megabitowa oferta stopniała do 512 kilobitów. A bezprzewodowy WiMax? Ktoś w ogóle o tym słyszał? Ktoś wie jak to działa oprócz absolwentów Wydziału Telekomunikacji AGH? Z punktu widzenia przeciętnego klienta, łącze nie jest gwarantowane, opłaty za utrzymanie linii telefonicznej obowiązkowe i umowę należy podpisać przed wywiadem technicznym, stwierdzającym czy w ogóle serwis jest dostępny w naszym domu. Scenariusz znany z konkurencji. Swoją drogą, ciekawe jak akcjonariusze Netii reagują na wyniki finansowe firmy oparte na ilości podpisanych umów w danym miesiącu, a nie faktycznym stanie realnych abonentów.
Drobni Ciułacze
Oprócz dwóch głównych krajowych graczy na świadczenie usług telekomunikacyjnych na terenie Wieliczki, pozostali mi jeszcze drobni dostawcy oraz ich oferty zarówno przewodowego jak i bezprzewodowego Ethernetu. Tutaj niestety też poległem, ponieważ ich oferta z różnych przyczyn była niedostępna na osiedlu Lekarka.
Czwarta Próba Trzeciej Generacji
Po wielu tygodniach spędzonych w szpitalu, miałem całkiem spore doświadczenie w dostępie do Internetu przy użyciu sieci komórkowej. Póki, co jest to jedyne satysfakcjonujące mnie rozwiązanie, które stosuje do dzisiaj. Telefon komórkowy podpięty do laptopa służy jako szybki modem internetowy, ale również jako tradycyjny telefon. Pakietowa transmisja danych w sieci 3G jest zadawalająca i spełnia moje wymagania telepracy. Jedynym ograniczeniem są limity danych oraz koszty tego typu łącza.
Dotacje Na Innowacje
W trakcie całej trzytygodniowej przygody z zapewnieniem sobie warunków do pracy w domu, wielokrotnie słyszałem w telewizji i radiu reklamy o Społeczeństwie Innowacyjnym. Już nie wiem czy się śmiać czy płakać, a może iść na bezrobocie.
Chociaż Wieliczka szczyci się wieloma sukcesami z zakresu inwestycji oraz infrastruktury, dostęp do szerokopasmowego Internetu wciąż pozostaje na kompromitująco niskim poziomie. Nie znam statystyk, ale przeszedłem przez mękę osobiście i to mi wystarczy. Miałem w tej sprawie umówione spotkanie z Burmistrzem Miasta, jednak niestety ostatecznie się nie odbyło. Myślę, że zgłoszę się na inny termin – a może po tym artykule znajdzie się kilka osób zainteresowanych przyłączeniem się do mnie.
Autor
Karol Cholewa