hyundai


.


leroymerlin

mazda

Opublikowano: 2021-04-21

10 atrakcji dawnej trasy turystycznej w Kopalni Soli „Wieliczka” – cz. 1



Kopalnia Soli w Wieliczce ma ponad 700 lat, z czego jakieś 600 możemy spokojnie zaliczyć do historii turystyki. Z początku zwiedzanie było elitarną rozrywką wymagającą zgody króla. W wieku XVIII i XIX podziemia stały się szerzej dostępne. Wędrówka odbywała się wyznaczoną trasą wzbogaconą o dodatkowe atrakcje takie jak pokazy świetlne czy rejs po słonym jeziorze. Wystarczyło przyjechać i kupić bilet. Za co turyści pokochali podziemną Wieliczkę?


1. Widoki

Jakieś 85 m w dół! O, to musiał być widok przyprawiający o zawroty głowy. Na drewnianym moście przerzuconym ponad przepaścią komory Kloski niejeden turysta stracił z wrażenia oddech. Most, zbudowany w roku 1770, był dziełem górniczego mistrza ciesielskiego Witkowskiego. Z jednej strony dawał gościom solidne oparcie, z drugiej pozwalał stanąć twarzą w twarz z majestatem wielickich podziemi. Z okazji wizyt ważnych osobistości w komorze Kloski organizowano specjalny pokaz. Otóż VIP-om zgromadzonym na moście, zaglądającym w czeluść solnej przepaści, głęboko w dole ukazywał się napis VIVAT rozpostarty między górnikami dzierżącymi kaganki i śpiewającymi pobożne pieśni. Blasku nieprawdopodobnej rozkołysanej scenie dodawało 500 świec ustawionych na spągu wyrobiska.

Podziemia Wieliczki dostarczały zaiste widoków niepowtarzalnych. O komorze Pieskowa Skała mówiono „podziemna Szwajcaria” i coś w tym było, bowiem twarde słone ściany i odległe stropy mają w sobie sporo z potęgi gór, tyle że jakby przenicowanych, odwróconych do spodu, kłujących skalną kopułę zawieszoną ponad nimi zamiast nieba. Pejzażami słynęły też m.in. komory Przykos i Steinhauser. Niezmiennie zachwycały Michałowice, które drewnianą obudowę otrzymały dopiero w II poł. XIX w. Niewątpliwie w pamięci musiała też zostawać wizyta w komorze Urszula Dolna – do roku 1829 po jednym z jej stromych ociosów spływał wodospad. Solankowy nurt można było kontemplować z dwóch mostków.

2. Kaplice

Podziemia napawały ludzi lękiem. Nic dziwnego. Do dziś budzą respekt, a przecież dysponujemy wcale pokaźną wiedzą na temat zachodzących w nich zjawisk. Wydobywanie soli wymagało nadprzyrodzonego wsparcia – jak inaczej człowiek odważyłby się wkroczyć do tajemniczej krainy mroku? Przez stulecia w całej kopalni powstało ponad 40 miejsc sakralnych. Dodawały ludziom otuchy, były oparciem i widocznym znakiem bożej obecności na solnych szlakach. Podziemne kaplice stały się również obiektem podziwu turystów.

Na pierwszem piętrze przyszliśmy najprzód do kaplicy pod nazwaniem Ś. Antoniego, gdzieśmy znaleźli zapalone wszystkie świece i lampy. Widok to nieporównany, ileż nabożnych uczuć napełnia tu duszę człowieka: w głębi ziemi ta sama cześć Boga co na jej powierzchni, ten sam lud kuje Mu Świątynie, co na jej szczycie trwałe wyniósł mury! (J. Moszyński, Podróż do Prus, Saksonii i Czech odbyta w roku 1838-1839, Wilno 1844).

W roku 1900 do ruchu włączono kaplicę św. Kingi. Potrzeba było jeszcze kilkudziesięciu lat, by świątynię w całości wypełniły olśniewające rzeźby i płaskorzeźby. Niemniej już wtedy, krótko po debiucie na trasie turystycznej, kaplica zachwycała: niebawem łuna czerwona oblała czeluść podziemną; z piersi obecnych wydarł się okrzyk; powtarzany kilkukrotnie: „Ach, jak tu pięknie!”. I rzeczywiście! Pióro nie zdolne odmalować tej krainy czarów, tej kaplicy, której widok wywarł na wszystkich imponujące u niczem nie zatarte wrażenie (Cz. Jankowski, W podziemiach wielickich, Kraków 1903).

Najstarszym elementem wystroju kaplicy św. Kingi jest ołtarz główny, o którym B. Dyakowski pisał: Niewysłowiony majestat bije od tego ołtarza, ukrytego pod powierzchnią ziemi, od tych załomów, których wiekuisty mrok został na chwilę przerwany.

3. Jeziora

Cóż bardziej malowniczegonad podziemne jezioro? Szmaragdowa toń w komorze Barącza albo czarne tajemnicze lustro wody w komorze Weimar – czyż nie są wprost wyjęte z baśniowego świata? Milczące, niezgłębione, hipnotyzujące. Solankowe jeziora były wielką atrakcją również 200-300 lat temu. Pod koniec XVIII w. do trasy zwiedzania włączono komorę Przykos. Wiele emocji dostarczała przeprawa przez znajdujące się na jej dnie jezioro. Jeśli dodać do tego rejsu blask pochodni czy rozbłyski ogni bengalskich, otrzymamy podróż na miarę mitycznych wypraw. Nad turystami czuwał wyrzeźbiony w soli św. Jan Nepomucen. Przykos, choć podparty wysokim kasztem, nie sprostał siłom przyrody. W roku 1827 zdecydowano o likwidacji komory, zaś św. Jana Nepomucena i prom przeniesiono do połączonych tunelem komór Rosetti i Mayer.

Czarowi słonej wody uległ w I poł. XIX w. znakomity geolog Ludwik Zejszner, który napisał tak: Najwięcej malowniczych widoków spotykamy przy stawie nazwanym Rossetti; na nim obecnie urządzony jest prom po którym pływają goście; w tej małej podróży na słonej wodzie przebywać trzeba bramę w skałach solnych wykutą; na drugim krańcu stawu trzyma zwykle górnik pochodnią, albo palącą miotłę, a z boku w górę postępuje kilku przewodników z kagankami. Owo wolne posuwanie się na wodzie wśród ponurych ciemności, gdzie światło lamp tylko niewyraźne daje zarysy przedmiotów, przy ścianie poruszające się światła, stanowią prawdziwie poetyczny obraz.

Pod koniec XIX stulecia wtórował mu James Walter Smith: Kopalnia skrywa niezliczone cuda; najwspanialszym ze wszystkich […] jest podziemne jezioro […]. Wody jego są ciemne, nieprzejrzyste i gęste […]. Panuje tu bezruch i spokój.

4. Światło

Człowiek pozbawiony pod ziemią światła staje się nieporadny i zagubiony. Na powierzchni, nawet w czasach nie znających elektryczności, zawsze były jakieś punkty odniesienia, choćby gwiazdy. Mrok podziemi odbiera orientację, a jest gęsty tak, że można go nożem kroić. W głębi ziemi światło jest zatem bezcenne. Nie tylko pozwala górnikom odnaleźć drogę, ale też wydobywa cuda natury, które pozbawione go byłyby jedynie częścią wszechogarniającej czerni.

Zwiedzanie bez światła byłoby niepodobieństwem zarówno od strony praktycznej, jak i estetycznej. Najwspanialej wygląda ona[kopalnia – red.] przy rzęsistem oświetleniu, kiedy ściany i słupy solne migocą tysiącem błysków, od których tem groźniej i mroczniej odbija czarna głębina dalszych nieoświetlonych komór i korytarzy. Kopalnia robi wówczas wrażenie fantastycznego czarodziejskiego pałacu (B. Dyakowski, Wieliczka, jej stan obecny i historya, Warszawa 1909).

Awit Szubert (1837-1919), autor pierwszych zdjęć wielickiej kopalni, uchwycił wyjątkowej urody pokaz zimnych ogni w komorze Steinahuser. Uwiecznił istną fontannę światła eksplodującą blaskiem w obszernym wnętrzu wyrobiska. Doprawdy taki pokaz musiał „wbijać w spąg” i powodować okrzyki zachwytu. Z kolei w podłużni cesarza Franciszka zamontowano wklęsłe zwierciadło, które potęgowało rozbłysk „ognia greckiego”.

Ze specjalnego taryfikatora wiemy, że pod koniec lat 60. XIX w. turyści mogli sobie wybrać rodzaj towarzyszącego im podczas zwiedzania oświetlenia. Najzamożniejsi wykładali na I klasę oświetlenia 50 zł reńskich, otrzymując w zamian 24 białe i 2 kolorowe ognie bengalskie, 2 wystrzały, dodatkowe światło w komorach Michałowice, Rosetti i Mayer, Łętów oraz Gołuchowskiego. Trasa turystyczna najlepiej oświetlona była oczywiście podczas wizyt koronowanych głów. Nie szczędzono wówczas ani ogni sztucznych, ani świec w żyrandolach.

5. Praca i jej efekty

Monumentalne kopalniane widoki nie tylko zachwycały, ale też skłaniały do zadawania pytań o to, jak powstały. Odpowiedzią były m.in. spotkania z pracującymi górnikami: Z brzegu weszliśmy do ogromnej jaskini, w której kilkuset mężczyzn pracowało kilofami i toporami, wycinając duże bloki soli i przycinając je odpowiednio do wielkości beczek (J.L. Stephens, Zdarzenia z podróży do Grecji, Turcji, Rosji i Polski, 1839). Trasa wycieczki wiodła przez komorę Antonia (św. Augustyna, obecnie Kopernika). Turyści mieli okazję zobaczyć kierat – w całej okazałości oraz uwijających się przy machinie ludzi i napędzające ją konie. Atrakcja była dostępna do roku 1868, czyli do czasu, gdy zaprzestano transportu soli szybem Daniłowicza.

Zwiedzanie nie mogło oczywiście kolidować z górniczą robotą, ale i na to był sposób. Otóż pokazy, szczególnie dla ważnych gości. Prezentowano sposób wytwarzania bałwanów oraz ich transport, a ważnych i chętnych zapraszano do własnoręcznego nabicia beczki półsolówki (ok. 140 kg wagi). Beczkę napełnioną przez arcyksięcia Franciszka Karola z atencją pokazano jego synowi, cesarzowi Franciszkowi Józefowi I.

Przedmiotem podziwu były drewniane zabezpieczania. Arcydzieła sztuki ciesielskiej łączyły w sobie użyteczność i urodę. Nadzwyczajnie wyglądała komora Michałowice, która w II poł. XIX w. otrzymała imponująca obudowę z dwoma wiązkowymi filarami: Kaskada czerwonego ognia oświetla ten podziemny obszar tak, iż występuje tu wszystko dokładnie, wprawiając widzów w zachwyt. Zdało nam się, że płoną całe lasy dziewicze, takim ogniem zionęły rusztowania i wiązania drzewne tej komory (Cz. Jankowski, W podziemiach wielickich, Kraków 1903).


10 atrakcji dawnej trasy turystycznej w Kopalni Soli „Wieliczka” – cz. 1 - zobacz zdjęcia


   






likwidacja szkod komunikacyjnych







Renata Przemyk w Wielickiej Mediatece - koncert online  
Data: 27.02.2021
Lokalizacja: Wieliczka

Miasto i Gmina Wieliczka zaprasza na koncert online Renaty Przemyk. Transmisja z Wielickiej Mediateki rozpocznie się w sobotę 27 lutego o godzinie 18:00. Koncert do obejrzenia na profilu FB Miasta i Gminy Wieliczka
Renata Przemyk w Wielickiej Mediatece - koncert online
Walentynowy kiermasz ciast dla Tymka  
Data: 13.02.2021
Lokalizacja: Siercza

W najbliższą sobotę 13 lutego o 8:30 rozpocznie się akcja charytatywna organizowana przez Oddziały Przedszkolne i całą społeczność Szkoły Podstawowej w Sierczy. Walentynkowy Kiermasz Ciast dla Tymka odbędzie się przy BAZIE, Siercza 1.
Walentynowy kiermasz ciast dla Tymka