hyundai


.




Opublikowano: 2020-04-13

Z nurtem rzeki



Dawno, dawno temu ludziom nie śniło się ani o bruku, ani tym bardziej o asfalcie. Podróż bywała udręką, bowiem drogi zwykły tonąć w błocie. Lepiej było upalnym latem, choć pewnie wszędobylski kurz dawał się we znaki jak na Saharze, albo mroźną zimą, która trzymała w ryzach rozlazłe koleiny. Do kompletu były jeszcze podmokłe łąki, bagna, rozlewiska… Jak w takich warunkach transportować bezcenną wielicką sól do Warszawy, Torunia, Bydgoszczy? Otóż rzeką. Wisłą konkretnie.


W roku 1511 król Zygmunt I obiecał, że sól trafi wszędzie, gdzie tylko można dotrzeć statkami. Nie każdy jednak mógł pływać z solą po Wiśle. Prawo do korzystania z rzeki miały statki z solą królewską na pokładzie, a także ci, którzy transportowali słony towar pozyskany w ramach monarszego przywileju (np. sól suchedniowa czy darmowa). Oczywiście „białego złota” nie wyładowywano gdziekolwiek, lecz w rozmieszczonych na brzegach rzeki komorach solnych. Składy znajdowały się m.in. w Warszawie (Solec), Zakroczymiu, Płocku czy Nieszawie. Komór przybywało, nie tylko nad Wisłą, ale też nad Narwią, Bugiem, Wieprzem, Sanem.

Słony biznes

W XVII stuleciu na wiślanym nurcie zrobiło się nieco tłoczniej, a to za sprawą soli pochodzącej z sierczańskiej kopalni Lubomirskich. Magnaci oficjalnie twierdzili, że to zaopatrzenie dla ich rozległych dóbr, ale po cichu grali władcy na nosie i sprzedawali urobek z zyskiem, nieraz w komorach królewskich. Na wiślanym szlaku nie brakowało też drobnych przemytników. Te lubiące ryzyko płotki prześlizgiwały się swoimi sposobami, unikając strażników i prawa. Od XVI wieku każdy szyper miał obowiązek posiadać stosowne dokumenty wystawione przez żupę, ale to oczywiście nie ukróciło nielegalnego spławu.

We frocht, czyli spławianie soli do składów nadrzecznych, angażowali się mieszczanie krakowscy i kazimierscy, a także mieszkańcy Stradomia i mieszczanie wieliccy oraz bocheńscy. Konradowie, Foltynowie, Jałbrzykowscy, Radota, Świda, Wilkowieccy… Później rzeczny transport zainteresował również szlachtę, która brała się zań czasem do spółki z mieszczanami. Oczywiście szczęśliwi posiadacze przywileju na spław nie musieli wykonywać zadania osobiście, po prostu najmowali doświadczoną załogę. Pierwsze informacje o frochtarskiej organizacji spławu pochodzą z połowy XVI wieku.

Transport „białego złota” odbywał się zarówno w górę (do Oświęcimia, gdzie mieścił się ważny skład solny), jak i w dół Wisły (tu była daleko posunięta organizacja, a trudniący się spławem nosili dumne miano frochtarzy królewskich). Port na Kazimierzu był podaj najstarszym przyjmującym urobek z wielickiej żupy. Z czasem dołączyły kolejne przystanie: w Stryjowie oraz Mogile, potem zaś w Niepołomicach.

Rzeczna flota

W połowie XVII wieku administracja królewska zaczęła rejestrować statki oraz królewskich frochtarzy, by wymusić na nich obowiązek spławu soli skarbowej. Bez osobnej umowy z żupnikiem nie mogli oni transportować soli kupieckiej, z kolei kupcom nie wolno było zapełniać portów swoją solą, póki ta skarbowa nie dotarła na Mazowsze. W roku 1630 za łamanie przepisów aresztowano 30 statków należących do kupców krakowskich oraz 27 kupców kazimierskich.

Najczęstszym widokiem na Wiśle był czworoboczny byk (komięga) – statek bezmasztowy, formy czworogrannej, jednakowo z przoda i z tyła zakończony […] komięgi, na równi z dzisiejszemi tratwami, mogły płynąć tylko z wodą, będąc jedynie kierowane, a nie „poganiane” czyli powożone przez spławników. Gotowano je snać wcześnie na „fryjor” i, korzystając z większej wody wiosennej, zaraz w drogę wyprawiano (B. Śląski, Spław i spławnicy na Wiśle. Krótki zarys historyczno-techniczny i obyczajowy, Warszawa 1916). W XVI wieku na pokład byka wchodziło 200-300 beczek soli lub 50-80 bałwanów.

Mniejszą ładowność miała szkuta, największy ongi statek żaglowy na Wiśle, słusznie zwany niekiedy „okręcikiem wiślanym" (B. Śląski). Mniejsze były też dubasy oraz galary (wydłużony, niezbyt szeroki prostokąt o „załamanym”, nieco ku górze wzniesionym przodzie i tyle). Wspomniane wyżej komięgi oraz byki płynęły jak drzewo, równo z wodą, gdy tymczasem galary były pomykane czyli „poganiane" przez flisów, siedzących rzędem wzdłuż burt (B. Śląski).

Utopki i inne sprawy

W kolejnych wiekach pojawiały się również większe statki. Miało to swoje zalety (rentowność), ale i wady – przeciążone konstrukcje tonęły, a wraz z nimi bezcenny słony ładunek. Dyspozycje frochtarskie z roku 1750 zakazywały frochtarzom budowy dużych statków: Zakazuje się pp. frochtarzom, aby już odtąd żadnych byków ani półbyczów nie budowali – ale tylko galary takowe – na które by po beczek ad summum 320 ładować można, pod rygorem utracenia na frochcie po złote od każdej beczki, które nad przyrzeczoną liczbę ładowane będą […].

Warto zauważyć, że po przebyciu rzecznego szlaku puste statki zwykle rozbierano, a drewno sprzedawano. Taki los dotykał prawie wszystkie byki, a drewno przydawało się m.in. do reperacji urządzeń portowych. Frochtarze za spław beczek i bałwanów otrzymywali od żupy pieniądze. Dostawali też zaliczki na budowę statków. Gdy kopalnia była w finansowych tarapatach, opłacała się flisakom solą, ci zaś – w praktyce, sprzedać ją mogli komukolwiek.

Urzędnikom żupnym i królewskim sen z powiek przeganiały kwestie bezpieczeństwa. Groźne były powodzie, które niszczyły porty oraz zgromadzoną w nich sól. Niepokoiły tzw. utopki, to jest zatopione ładunki. Na dno szły beczki, bałwany, a nierzadko cały byk czy galar. Straty losowe obciążały żupę, zatem skarb królewski. Frochtarzom należały się odszkodowania i tak naprawdę niełatwo było udowodnić, że nieszczęście było czymś innym niż fatum…

Z nurtem rzeki - zobacz zdjęcia



   











35 lat Orkiestry Dętej Podstolice  
Data: 25.09.2022
Lokalizacja: Wieliczka

25 września w hali sportowej Solnego Miasta odbędzie się koncert jubileuszowy Orkiestry Dętej „Podstolice”, podsumowujący 35 lat działalności orkiestry.
35 lat Orkiestry Dętej Podstolice
Wehikuł Czasu 2022  
Data: 18.09.2022
Lokalizacja: Wieliczka

18 września Mediateka-Biblioteka Miejska w Wieliczce zaprasza na kolejną, trzecią już edycję „Dnia z Historią Średniowiecza – Wehikuł Czasu”. Tym razem przybliżymy historię schyłku średniowiecza, jakim był wiek XV.
Wehikuł Czasu 2022